Na działce po przymrozkach

 Mamy ostatni dzień września, niedawno rozpoczęła się kalendarzowa jesień, a już języczki  przymrozków -2 nocą uszczknęły co nieco z działkowego dobrostanu. Kwiaty powojników wyglądają jak zwiędnięte i zmartwione tym rychłym końcem lata - fioletowe mopiki. Liście cukinii i dyń piżmowych przymrozek zamienił w bezwładny kłąb łodyg. Róże, których w tym ogrodzie jest wiele odmian jeszcze udają, że nic im nie jest. Ich kwiaty dumnie prężą swoje główki, bo przecież to rycerze w zielonych zbrojach, jeszcze walczą, podobnie  jak lawendy, szałwie i lwie paszcze, które czerwienią amarantu starają się odstraszyć zło z ogrodu. Róża Playful Rokoko wyjątkowo odporna na choroby, o drobnych, różowych pełnych kwiatach, jeszcze kwitnie w najlepsze rozświetlając ogród plamami różowego światła. Blisko domku ogrodowego,  na rogu posadzono delikatny krzew hibiskusa. Trzyma się nieźle i  wciąż wypuszcza nowe pąki. 

Nikt z domowników nie pomyślał, że na przełomie września i października krzewy truskawek przywołają soczystymi owocami. 78-letnia właścicielka działki i jej 91 letni mąż postanowili wsadzić więcej tych niesamowitych krzewinek. Papryka jeszcze dojrzewa, ma dość siły witalnej, by przy sprzyjającej pogodzie obdarować nas jeszcze sporym plonem. Jej pąki wciąż rozkwitają i zamieniają się w maleńkie żółtozielone papryczki. Podobnie jest z malinami, które nadal owocują. Te żółte są słodsze od czerwonych, ale nie tak widoczne i radosne dla oczu. 

Pod domkiem usadowiono małą ławeczkę, na której z upodobaniem siada gospodarz po pracy. Patrzy na swoje dzieło i wypoczywa. Zaraz za ławeczką rośnie jabłonka dźwigająca na jednym ze swoich ramion-gałęzi budkę lęgową dla ptaków. Każdego roku znajduje w niej swój domek- gniazdo jakaś ptasia rodzina. Ileż to trel ptasich wysłuchali już gospodarze, a ile setek owadów zniknęło w ptasich dziobach na zawsze.

 Każdą prawie rzecz w tym działkowym ogrodzie wykonał sam senior - gospodarz. Nawet trawy, które teraz są wysokie i zdobne w pióropusze zaopatrzył w żelazne zbroje, by się nie pochylały zbyt mocno. W sumie przypomina to rzeźbę ogrodową. Miskant zebrinus doskonale komponuje się z krzewem róży, nie mając oporów przed pojedynkiem na kwiaty i dostojnie faluje swoimi pióropuszami, dając do zrozumienia nierozumiejącym- TO JEST MOJA DZIELNIA.

 Gospodarz nadal sam kopie całe przestrzenie ziemi, gdzie jeszcze niedawno rosły ziemniaki. Już nie ma tam nawet poplonu - wszystko zostało skopane przed zimą.

































Komentarze

  1. Przepiękny opis miejsca z pewnością niezwykłego, gdyz widać w nim serce i oddanie włascicieli. Zachwycily mnie obfitujace o tej porze roku truskawki i kwitnace z zapałem kwiaty. Ławeczka, ktora przewinela się, na jednym ze zdjęć, wprost zacheca do spoczynku i oddania się cudownemu zapomnieniu o codziennych problemach. Proszę o wiecej tego typu opisów, dziekujac za ten serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miejsce jest niezwykłe dla jego twórców i dla wszystkich gości. Dziękuję za miłe słowa, tylko ogrodnik rozumie ogrodnika.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Początek lipca na działce

Kompostownik , dynie i cukinie mojego taty